Hej cześć, gdzie to jest? Znasz smoka wawelskiego, syrenkę warszawską, białowieskie żubry? A może wiedza 5-latka sięga już dalej, rozpoznaje Wieżę Eiffla albo Statuę Wolności, a może smakowało włoskiej pizzy albo lodów?
Hej cześć, gdzie to jest? Znasz smoka wawelskiego, syrenkę warszawską, białowieskie żubry? A może wiedza 5-latka sięga już dalej, rozpoznaje Wieżę Eiffla albo Statuę Wolności, a może smakowało włoskiej pizzy albo lodów?
Wiek XIX to nie tylko wiek pary i elektryczności, ale i bawełny. Aleja Włókniarzy w Łodzi jest jedną z najdłuższych ulic w mieście. Przypomina przemysł włókniarski, który od XIX wieku rósł w szalonym tempie, aż miasto doszło do pozycji drugiego największego miasta w Polsce pod względem ludności. Przemysł spoczywał na barkach kobiet (jak na całym świecie), często też młodzieży i dzieci (59.6% ogółu zatrudnionych). Historia tego miasta opiera się na fabrycznych murach i cichych losach robotnic, które "pracowały na rzecz tego miasta w trudnych warunkach, w huku maszyn" i "poniosły największe konsekwencje przemian ustrojowych".
Nela mała reporterka to bohaterka, która imponuje, zaraża pozytywnym nastawieniem do świata, ogromną odwagą, chęcią robienia nowych rzeczy i odkrywania miejsc. Pokazuje, że do wypraw warto być przygotowanym, oczytanym, i traktować świat z szacunkiem i piękną wrażliwością. Czytamy kolejne książki podróżnicze wydawane na przestrzeni lat, i tak mijają nam kolejne wakacyjne wieczory. Książki Neli to kawał solidnej pracy, za które w 2017 otrzymała od magazynu National Geographic nagrodę podróżniczą Traveler za serię książek podróżniczych dla dzieci. Język, jakim Nela opisuje swoje doświadczenia czyta i odbiera się bardzo dobrze, dziecko jest zachęcone do wspólnego eksplorowania i poznawania świata.
Albumowe pamiątkowe wydania o rodzicielstwie dla przyszłych i obecnych rodziców. W klimacie bliskości, czułości, radości.
Urocza, zabawna, z głową pełną pomysłów Krowa Matylda. Biega, skacze, chowa się, samotnie snuje refleksje.
Urocze i nieoczywiste lektury na wiek przedszkolny złożone z ilustracji i pojedynczych rytmicznych słów. Prezentują uroki bycia rodziną, podział ról i obowiązków, czynności wykonywanych przez poszczególnych członków.
Polubiliśmy Edzia i jego przyjaciół, dlatego prezentujemy kolejne jego przygody. Urocza jest wyprawa Polci z Helcią czy smażenie konfitur z orzechów laskowych przez Edzia, przerażający duch lasu i całkiem jasny przekaz o szanowaniu przyrody.
Jest cisza, a to oznacza jedno: spadł śnieg. Niedźwiedź Antoni skutecznie zaburza ciszę, "tubalnym głosem" ogłasza zbiórkę przyjaciół i wyścigi z górki na pazurki.
Elmer, słoń w kratkę to bohater, do którego zwierzęta mogą zwrócić się o pomoc, powiedzieć mu swoje zmartwienia, pożartować i dobrze spędzić czas na zabawie. Razem z innymi gotowy do działania, sprawdza, szuka, dowcipkuje.
W 1926 roku Jerzy Jeliński idzie do pracy, głowa zaprzątnięta od miesięcy marzeniami o podróżach i przygodach sprawia, że wpada w kałużę, a ta oblewa słup ogłoszeniowy. Na słupie znajduje ogłoszenie Eugeniusza Smosarskiego o treści: „Wybieram się w podróż naokoło świata. Poszukuję jako towarzyszy dzielnych sportowców”. Nie zastanawia się długo. Kontaktuje się z autorem ogłoszenia.
Nosek zilustrowany jest przez Svena Nordqvista, dlatego po niego sięgnęłam. Podoba się nam bardzo do codziennego czytania.
Zestaw tych książek do balsam wieczorny na ukojenie, piękno i błogi spokój, minimum słów ważnych i potrzebnych. Głównym bohaterem jest chłopiec o imieniu Archibald, który odkrywa świat, a obecni rodzice wspierają i tłumaczą to, co się dzieje obok.
Zbiór reportaży z Urugwaju odsłania wiele ciekawych faktów. Najbardziej zeuropeizowany kraj Ameryki Łacińskiej cierpi na "fatalne zarządzanie" rządzących. Kocha yerba matę (i docenia jej wartości prozdrowotne), wołowinę (na jednego mieszkańca przypadają trzy sztuki bydła), wolność, spokój, demokrację, piłkę nożną (język z nią związany, utarte hasła, związki frazeologiczne przenikają do wielu sfer).
Dwa, trzy, cztery to ekstra książki kartonowe dla dzieci w wieku przedszkolnym, do szukania, odkrywania, liczenia, poznawania liter, numerów i opowiadania o miejscach.
Minęło kilka lat od lektury Małego atlasu ptaków i zwierzaków, i z wielką przyjemnością przeglądamy teraz motyle, kolorowe, piękne, różnorodne, wykonane na wiele kreatywnych sposobów (patyki, akwarele, skrawki materiałów, fotografie, dziecięce rysunki). Książka z porcją wiedzy, ciekawostek i wielkim zamiłowaniem do świata przyrody i estetyki.
To gra, w którą można grać w kilkanaście osób, kilka zespołów, rodzinnie czy towarzysko. Jedni będą się przy niej świetnie bawić, inni po kilku partiach powiedzą, że jest głupia (bo zupełnie nie myślą kolorami, nie kojarzą kolorów z logo Google, znaków drogowych, ubrań, okładek albumów, ikony instagrama, kolorów śpiewanych w piosenkach, kolorów tęczy, itd.).
Babcia Dziergajka nie lubi gotować (dziadek robi to lepiej), plotkować z koleżankami, woli dziergać. I to jak! "Tym, których lubiła, i tym, których kochała wciąż nowe skarpety na drutach dziergała".
Bardzo lubię klimatyczne, pełne uroku, wdzięku, bajkowe ilustracje Emilii Dziubak. A tu do ilustracji całkiem ładna opowieść o przyjaźni dwóch istot, które żyją odmiennym stylem, w dwóch różnych strefach czasowych:) choć w tym samym miejscu, funkcjonują w dzień lub w nocy, trudno im się spotkać, a jednak...
„Andzia dałaby sobie za nas utoczyć krew”
Po Chłopkach czas na Służące. Autorka pisze w bardzo przyjazny sposób, tak że nie czuje się upływających stron. A losy ludzi, które porusza są niezwykle przejmujące. Służące trafiały na domy, gdzie ogrom obowiązków często je przytłaczał. Stworzone „do trywialnych czynności” odpowiednio przyuczone, bez prawa do wypoczynku, urlopu, panie od wszystkiego (pokojówki, kucharki, opiekunki, sprzątaczki), od prania, przez podawanie kawy, otwieranie drzwi, wysłuchiwanie kłopotów, robienie zakupów, po opiekowanie się dziećmi i nieraz zastępowanie im matki. Po skończonej służbie lub w trakcie dostawały mniej lub bardziej obiektywne opinie, które albo dodawały im skrzydeł i szans na znalezienie lepszej służby, albo zamykały drogę do dalszej pracy. Często bezimienne, zwykle zwane Kasią, Marysią albo Andzią, bo po co pamiętać ich imię, skoro za chwilę się zmieni, a i wyższość łatwiej tak okazać i jej zależność od pana.
Przygody holenderskich pięciolatków Jasia i Janeczki pochodzą z lat 60. XX wieku. Znacznie zmieniło się dzieciństwo dzieci, otoczenie, swoboda w działaniu, pomysłowość dzieci. Te zachwycają samodzielnością i kreatywnością w podejściu do niby zwyczajnych zabaw, ale mnie zawsze ujmuje to, że można się tak bawić.