Tak przy okazji rozmów o wyjazdach wakacyjnych przyjaciół i znajomych, wzięło mnie na wspomnienia:) Dziesięć lat temu byliśmy i my na greckiej wyspie Rodos, po raz pierwszy nasze dziecko leciało wtedy samolotem, po raz pierwszy nocowaliśmy w hotelu, cykady koncertowały, turyści leniwie rozciągali się na leżakach i kąpali w hotelowym basenie. A my przyzwyczajeni do aktywności, nie mogliśmy usiedzieć w miejscu, więc ciągaliśmy nasze Maleństwo to tu to tam, żeby zaczerpnąć oddech, uciec od domowej rutyny i łapać jak najwięcej słońca.