3.11.2026

Szczęśliwe przypadki Józefa Wilkonia

"Bycie dobrym człowiekiem powinno być normą, przeciętną. Ale nie chcę robić wrażenia, że na ten temat wiem więcej niż inni. Raz jest lepiej, raz gorzej, nie ma o czym mówić... Wiem jedno, opłaca się być dobrym."

 

Książka jest zapisem rozmowy Agaty Napiórskiej z Józefem Wilkoniem. Na poszczególne rozdziały składa się wiele posklejanych rozmów. Z całej rozmowy jednak wniosek jest jasny. Szlachetność, optymizm, dobroć i talent ma w sobie naturalnie, poświadczają to wszystkie szczęśliwe przypadki na różnych etapach życia i twórczości. Książkę czyta się znakomicie. Józef Wilkoń jawi się tu jako spokojny, cudowny człowiek, który inspiruje do dobrego życia, umiaru. Mistrz ilustracji i rzeźby, autor scenografii i gobelinów, historyk sztuki. Mistrz życia. Zilustrował prawie 200 książek dla dzieci i dorosłych.

Opisane są przypadki z dzieciństwa, młodości, pracy, malarstwa, rzeźby. "Matka mówiła, że jestem w czepku urodzony. I rzeczywiście tak było, są na to dowody, moje przypadki były szczęśliwe". Dom jest otwarty, "telefon dzwoni co kilka minut", goście wchodzą i wychodzą. Pani Swietłana zajmuje się synem. "Sąsiedzi przychodzą napić się wina i porozmawiać". A pan Wilkoń wspomina krowę Pyzię, odziedziczoną po mamie dobroć, tatę "choleryka o złotym sercu". "Moje dzieciństwo przypadało na okupację, w której działy się rzeczy naprawdę straszne. A ja wyszedłem z nich bez strachu, złych snów." Znajomość szczegółów życia w lesie: "Kiedy wchodziłem do lasu, to tak, jakbym wchodził do domu. Wiedziałem co się tam dokładnie dzieje". A potem "chyba najpiękniejszy przypadek życia" - zakochanie w Małgosi "czułem, że coś dziwnego się ze mną dzieje" i pobranie się po 2 tyg. znajomości! Wspomina dom pełen gości i tańce "było głośno i wesoło". O codziennych trudach  "wiem, co to znaczy dostać po dupie, nie dać się i trwać dalej". I najważniejsze, jako dla artysty, mówi o swoich ilustracjach i książkach inspirowanych naturą, przyrodą. "Twórczość jest dla mnie najważniejsza, sprawia mi ogromnie dużo radości". 

Zamiłowanie do zamaszystej kreski, ale "ruch musi być precyzyjny jak u chirurga. Od dawna urzekały mnie prace o zdecydowanej formie, wynikającej z dynamicznego ruchu ręką". Wspomina pierwszą ilustrowaną książkę dla Naszej Księgarni: O kotku, który szukał czarnego mleka czy Psie życie w całości wykonane techniką fotografii rzeźb. "W końcu uwierzyłem, że mogę być także rzeźbiarzem. Są i tacy, którzy wolą moje rzeźby od ilustracji. Ja lubię i jedno, i drugie. Z niektórymi rzeźbami nie potrafiłbym się rozstać". Wilkoniowatość polega na "sposobie użycia cieczy, tuszu, na zachowaniu ruchu pędzlem i wynikłych z tego efektów strukturalnych, na udziale przypadku, który bezustannie towarzyszy mojej pracy".

Ciekawa jest anegdota z artystą Joszkiem Brodą, który poprosił o wykonanie trąby. Na co artysta się zgodził "może będą dobrze wyglądać, ale żeby grały... "Nic się nie martw, będą grały..." A za jakiś czas: Joszko jak to wyszło, że na nich grasz? Jak to się udało, że wydają dźwięki? - "Na każdej rurze bym zagrał":) 

Bardzo dobrze napisana książka o wspaniałym Twórcy. Ciekawa, inspirująca i pięknie wydana Znakomity ilustrator, cudowny człowiek, mądre, optymistyczne życie. Zapis inspirujących ciepłych rozmów, i przebijająca skromność "życiem rządzi przypadek, trzeba z tego życia czerpać garściami”. A wszystko przeplatane starymi zdjęciami, ilustracjami do książek, rzeźbami. Wilkoniowatość w pełni zaprezentowana czytelnikowi.


Szczęśliwe przypadki Józefa Wilkonia

Agata Napiórska

wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2018

liczba stron: 320 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...