Gdy na świecie pojawił się Józef, dziadek uszył mu piękny kolorowy koc. Mijają lata, koc się zużywa. Mama chce go odłożyć. Józef idzie do dziadka. A ten po namyśle zamienia koc na kurtkę, kurtkę na kamizelkę, kamizelkę na chustkę...
"Józefie, przez te dziury widać już kawał nieba! Z tą kamizelką, synku, pożegnać się trzeba! Ależ nie! Jeszcze coś się z niej uda zrobić, sama zobaczysz. Dziadek jest najlepszym krawcem na świecie".
Cudowne opowiadanie wywodzi się z żydowskiej tradycji. Pokazuje piękno przetwarzania i nie zużywania świata, wbrew obecnie panującym trendom. "Wyrzucić? Nie ma mowy!" Za każdym razem, kiedy mama widzi, że ubranie jest za małe, poplamione, zużyte, chce się go pozbyć, Józef idzie wtedy do wyważonego ukochanego dziadka, a ten po namyśle, kroi i szyje, kroi i szyje, i wyczarowuje zawsze coś czym wzbudza zachwyt i wdzięczność chłopca. Za każdym razem jest to coś trochę mniejszego, bo materiał startowy się zużywa. Jednak do obleczenia ostatnim skrawkiem materiału guzika zawsze ocala w chłopcu fragment kocyka, pamięci o nim, pamiątki po dzieciństwie do czasu dorosłości. A po zgubieniu guzika zaskakuje chłopca chyba najbardziej, ale i adekwatnie do wieku i jego dojrzałości. Dzięki temu cała ta historia pozostanie w ich pamięci. "Nawet dziadek nie przypuszczał, jak bliski chłopcu stanie się ten podarunek".
Pełna czułości, pozytywnej bliskości dziecka z dziadkiem, sztuce ocalania tego co ważne, autentycznej sztuce odpowiadania na potrzeby dziecka. Ale też o upływie czasu, dorastaniu i starzeniu się, szacunku wobec doświadczenia dziadka.
Kocyk (oryg. A manta do Jose)Miguel Gouveia, Raquel Catalina, tł. Monika Świda
wydawnictwo Kropka, Warszawa 2020
liczba stron: 32




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz