"Dawno, dawno temu (dokładnie w zeszły wtorek), nie za górami, za lasami, tylko na ulicy Żurawinowej pod numerem 13 otworzyła się zielona furtka i wyszła z niej niewielka dziewczynka". Brzmi zachęcająco, a dalej jest tylko lepiej, zabawniej, z wieloma zaskoczeniami, błyskotliwością i nowoczesnym trybem baśniowości, i ekstra kwitowaniem historii kolejno pojawiających się praw dziecka.
Rezolutny Czerwony Kapturek jest główną bohaterką, która świetnie sobie radzi w wielu sytuacjach, pokazuje dzieciom-odbiorcom książki, jak umiejętnie, z przekonaniem i gracją ucierać nosy dorosłym, którzy nie potrafią zachować się kulturalnie, w poczuciu władzy naruszają godność dzieci, pozbawiają szacunku, głosu, autonomii, beztroskiego dzieciństwa. "Miała zadarty, pokryty piegami nos i niezwykle duże stopy w czerwonych trampkach." Zanosi smakołyki babci, odpędza się od buziaka i tulenia skołtunionego wilka. Bo "Nikt nie ma prawa krzywdzić dziecka, ani dotykać go w sposób, który je zawstydza, przeraża, wprawia w zakłopotanie... Nikomu nie wolno bić dziecka. Ani zmuszać go do pracy, która szkodzi jego zdrowiu, rozwojowi, edukacji. Dzieciom przysługuje prawo do dobrego traktowania i godziwych warunków życia.
Potrafi obronić słabszych, wyraźnie tłumaczy sąsiadowi obrażającemu dzieci i straszącemu psem, że "Dziecko ma prawo do swobodnej wypowiedzi o tym, co go dotyczy, a jego zdanie winno być brane pod uwagę. Dziecku wolno mówić, co myśli i co uważa za słuszne".
Daje nauczkę sprzedawczyni używającej brzydkich słów "Liczę wszystkie obraźliwe słowa, jakich użyła Pani pod naszym adresem. Pięć krótkich zdań i pięć wyzwisk, od których język czernieje": "Nikt nie ma prawa naruszać godności dziecka, obrażać go, ani poniżać. Dziecku przysługuje to samo prawo do szacunku, jakim cieszą się dorośli".
Książka zawiera 9 ekstra historii z bajkowymi/baśniowymi bohaterami (Pinokio, Baba Jaga). Czerwony Kapturek pojawia się wszędzie jako supermenka, która niczym porucznik Judy Hops, wychwytuje błędne zachowania i broni słabszych, a zamiast mandatów wyciąga starannie wykaligrafowane plakaty ze stosownymi prawami dziecka i podpisem Rzecznika Praw Dziecka.
Autorka w sposób prosty, przejrzysty, z codziennych sytuacji, które napotykamy, wyprowadza i tłumaczy zagadnienia prawne. Nie abstrakcyjne i wydumane, a z podwórka i najbliższego otoczenia. To dobra lektura do zaciekawienia i zrozumienia praw dziecka. Z ekstra ilustracjami, niczym plakaty, Edgara Bąka. Powstała w 25 rocznicę Konwencji o Prawach Dziecka pod honorowym patronatem Rzecznika Praw Dziecka Marka Michalaka, w 2014 roku. Wskazuje też, by nie bać się dzwonić na Telefon Zaufania 800 12 12 12, kiedy pojawiają się kłopoty nie do przeskoczenia.
Mam prawo i nie zawaham się go użyć
Joanna Olech, il. Edgar Bąk
wydawnictwo Wytwórnia, Warszawa 2014
liczba stron: 88

.png)
.png)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz