15.09.2021

A gdyby tak rzucić to wszystko i ruszyć w Bieszczady:)

 

Oddalone tak mocno Bieszczady kuszą swoim pięknem i rozpalają marzenia. Urocze połoniny, wspaniałe szczyty, delikatne podejścia, ocienione powroty. Dawno nie miałam tej przyjemności, aż w końcu się nadarzyła. Lata mijają tak szybko, że wracam co rusz w stare dobre miejsca i okazuje się, że od ostatniego pobytu minęło kilka lub kilkanaście dobrych lat, które niepostrzeżenie upłynęły na pracy, obowiązkach, zajmowaniu się rodziną. 

 

Oprócz spaceru po Rzeszowie, wejścia na Tarnicę (1346), Małą (1272) i Wielka Rawkę (1302) w pełnym słońcu, mieliśmy frajdę zobaczenia dostojnych żubrów w zagrodzie pokazowej nadleśnictwa Stuposiany w Mucznem, lisa zwiniętego w kłębuszek, stad owiec, kóz i koni, wspaniałych drewnianych cerkwi, jak ta np. w Smolniku czy zapory wodnej na Solinie. A do tego smakowaliśmy pyszności regionalne, odwiedziliśmy klimatyczne miejsca, bieszczadzkie legendy, stare młyny, piliśmy czeską kofolę, itp. To dla mnie miła i nieoczekiwana odmiana:) A także nauka rezygnowania z kolejnego szlaku z powodu zwyczajnego braku sił i smakowania zakwasów przez wiele dni po powrocie!















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...