Nie czytałam "Domu na głowie" ani "Domu nad rozlewiskiem". Ale historie o ukochankach połknęłam na urlopie z przyjemnością. Autorka powieści ma lekkie pióro, ładnie podzielone i uporządkowane rozdziały sprzyjają lekturze i porządkowaniu kolejnych historii miłosnych mniej lub bardziej dojrzałych, przebojowych, pięknych.
Pierwsza szkolna miłość pełna emocji, oczekiwań, doświadczeń zmysłowych. Szybko ucięta z niewiadomych przez wiele lat powodów. Romantyczna, wyśniona młodzieńczym snem, wysportowana, pełna energii. "Dla tego niespodziewanego pocałunku mogłam zawalić każde popołudniowe zajęcia". "Zniknął po maturze jak sen srebrny Salomei i nigdy już się nie odezwał".
Druga studencka "niejasna" przygoda z Pawłem, która na szczęście szybko się skończyła i nie w PGR-ze.
Trzecia studencka miłość do Filipa i dostęp do jego "zielonej filiżanki". Bardziej dojrzała, uwieńczona małżeństwem. "Tyle lat żyjesz w wycofaniu, samotności, smutku. Wyjdź do świata!". Rozsądna, mądra, uszczęśliwiająca, muzykalna, świadoma "nie potrafię żyć w związku". Nie pozbawiona kłopotów (alkoholizm, uzależnienie i udane leczenie; mierzenie się z bezdzietnością), pełna szacunku, szczerości, silnej więzi i niezwykłej czułości. "Jakim cudem na to wszystko zasłużyłem, Wodniczko moja?"
Czwarta rozsądna w dojrzałym wieku, po spotkaniu klasowym po latach, "sztucznie reanimowana", odgrzewana. Kiedy miłość szkolna (Piotruś) wraca z Włoch, wyjaśnia powoli, co się zdarzyło, czeka wytrwale na rozwój zdarzeń, słucha uważnie. Nie pospiesza, pokazuje świat podczas podróży, kupuje dom na mazowieckiej wsi i wytrwale buduje nowe życie. W dostatku, na wysokim poziomie, "godnie i pogodnie".
Piąta (Kuba) delikatna, poetycka, rozsmakowana, pełna uśmiechu i dystansu do tego, co minęło i nie wróci. "Zabrałbym cię na kuter, ugościł porządnym rybackim obiadem". Ping-pong mailowy, bez mięty, "żeby nie zapaść się w samotności".
Autorka szczerze opowiada o swoich doświadczeniach, odczuciach, emocjach, miłosnych uniesieniach i rozterkach. O smutnych pożegnaniach, bo jednak zawsze zostaje sama. Od taty otrzymała duże pokłady mądrości, serdeczności, sztukę słuchania. Od mamy wymaganie od siebie i równanie do najlepszych. Silna, energiczna, z temperamentem, błyskotliwym umysłem, poczuciem humoru i świadomością, czego chce od życia. Nie uległa, absolutnie, nie pozbawiona inwencji, sprawczości i chęci przeżywania pełni życia na każdym etapie. A jednocześnie stawiająca pytania egzystencjalne, typu: czy wiosna jest lepsza od jesieni, czy późna miłość ma sens, czy można być szczęśliwym bez dzieci (choć z internetu wybrzmiewa: "Matka, żona i babcia - to najważniejsze i najpiękniejsze role w jej życiu"), kogo teraz kocham i czy kocham.
Powieść ma prawie 400 stron, a jednak to rozsmakowanie życiem, ta szczerość, czułość, bliskość i zachwyt światem, ciekawość drugiego człowieka, sztuka wychodzenia ze swojej strefy komfortu, sprawiają, że lektura czyta się sama.
"Gdy wszystko w życiu jest dobrze, to niedobrze". Jan Twardowski
Nostalgia. Rzecz o moich ukochankachMałgorzata Kalicińska
wydawnictwo Poradnia K, Warszawa 2026
liczba stron: 392


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz