08.04.2016

Turlututu. Magiczne przygody

No i pięknie zaczynają się i kończą nasze ostatnie dni. Dmuchamy, potrząsamy książkami, naciskamy w nich guziki, klaszczemy, czarujemy. Bo jak Turlututu nakazuje, to trzeba tak wykonać i już! (Ja już sprytnie, żeby nie bawić się w nieskończoność, wymyślam swoją treść, np. Turlututu nakazuje: idź umyj zęby! I wiecie, sprawdza się, pewnie chwilowo, ale dobre i tyle:)

"Turlututu. A ku ku, to ja" bardzo lubimy, trochę zablokowaliśmy innym wypożyczanie z biblioteki (ale, obiecuję, oddamy:). A teraz bawimy się z "Magicznymi przygodami Turlututu". Są tu nowe pomysły, bo tak intensywnego dmuchania, żeby teleportować bohatera, to jeszcze u nas nie było. Są sprawdzone (naciskanie guzików), żeby dziecko weszło w znany mu świat i bawiło się dalej z ulubionym bohaterem. Jest ulubione przez autora kolorowanie świata, nie może być przecież nudno i jednostajnie! 
Dziecko poznaje planetę swojego  ulubieńca, dostaje kwiatek od bohatera, wykrzykuje niezrozumiałe sylaby, gilgocze czytającego w nos, tuli się i dziękuje. Dobiera kolory dla Turlututu (np. różowiutki, jak dla prosiaczka), czaruje, żeby było spektakularnie, zostaje w końcu doktorkiem i umniejsza ból w brzuchu bohatera, itd. 

Nowy Turlututu gwarantuje dużo dobrej zabawy i wertowania kartek non stop. Śmiech, motywacja, gimnastyka ciała, ćwiczenia logopedyczne, utrwalanie kolorów, nowe słownictwo. Zachwyt!

Turlututu. Magiczne przygody 
Hervé Tullet
wydawnictwo Babaryba, Warszawa 2016
liczba stron: 58

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...