12.10.2015

Historia błękitnej planety

Na krańcu kosmosu jest zwyczajna, błękitna planeta, z obłokami, lądem i morzem, słońcem i księżycem. To, co ją wyróżnia to jej mieszkańcy - wyłącznie dzieci: małe i duże, grube i chude, a niektóre z nich to nawet dziwne były, jak choćby to, które widzisz w lustrze. To przygody dzieci, a w nie wplecione problemy natury etycznej (co jest ważniejsze: własna przyjemność, czy zrobienie czegoś dla dobra ogółu), temat niczym nieskrępowanej wolności, życia bez zakazów i norm.

Główni przedstawiciele błękitnej planety Brimir i wojownicza Hulda są zwykłymi dziećmi: spontaniczni, dobrzy, wolni i szczęśliwi, ale też okrutni (np. ogłuszają fokę kijem, drażnią dzikie zwierzęta, zabawiają się kosztem innych). Wszystkie dzieci na planecie zgodnie chcą być szczęśliwi, opaleni i bawić się, cieszyć nieustannie (jak na naszej???!!!). Dlatego, kiedy pojawia się człowiek, który może im to zapewnić (nawet kosztem utraty ich młodości), zgadzają się, żyją pod wpływem impulsu, nie myślą o tym, co będzie w przyszłości. "Fajniasty", najbardziej kulowy facet na świecie, spełniacz marzeń da dzieciom to, o co proszą, oczaruje je i rozbawi. "A co tam ociupinka młodości w zamian za dużo więcej radości". Możliwość latania dzięki pyłkowi ze skrzydeł motyli, TEFLON, dzięki któremu nie muszą się myć (ale i trzymać za ręce czy okazywać uczuć!), to jedna strona planety. Złudzenie wiecznego szczęścia, spełniania zachcianek, życie, by było coraz to fajniej i fajniej. Wszystko to można kupić u Czarusia w odpowiedniej cenie z rabatem albo na wyprzedaży, a odpowiednia reklama i argumentacja może wyprzeć najwartościowsze cechy, uczucia i odruchy serc z dzieci.

Co widać w konfrontacji z informacją, że po drugiej stronie są dzieci, którym odebrano słońce. Żyją one w ciemnościach, mrocznych lasach, z dzikimi zwierzętami, paskudnymi potworami. Upiorne dzieci zamarzają wraz z umierającym otoczeniem. Bez słońca i jedzenia nie da się żyć. Jak oddać swoją radość, bestroskę, by innym było trochę lepiej? To bardzo trudne, kiedy chce się tylko latać i śmiać ha ha ha. A argument Czarusia wydaje się logiczny: "na świecie jest tyle samo szczęścia, co wcześniej, tyle że ciut się przesunęło. My mamy trochę więcej szczęścia, a dzieci po tamtej stronie planety mają go trochę mniej". 

Bohaterowie książki przechodzą stopniową metamorfozę, spełnianie zachcianek daje szczęście puste, nie na zawsze. Przyjaźń, bliskość, współpraca, potrzeby innnych są zdecydowanie ważniejsze, pomimo tego, że świat ciągle mówi: kupuj, biegnij do przodu, nie patrz na innych, wyszedł nowy model samochodu, a ty go jeszcze nie masz! Poruszona jest też kwestia wojny (jedna bomba kosztuje u Czarusia "tylko" jedno serce dziecka na dobę!), zanieczyszczenia środowiska, etyka postępowania, sztuka zmieniania siebie. Fabuła jest bardzo prawdziwa, dobrze skonstruowana, buduje napięcie, barwnie i dobitnie zilustrowana, nastrojowa, przedstawia współczesne problemy dzieci i społeczeństw i absolutnie nie daje łatwych i prostych odpowiedzi. 
Słowa wypowiadane (pogrubniane w tekście, powiększane, itd.) łatwo wymykają się z ust, zmieniają postrzeganie świata, raz potrafią oczarować (zwłaszcza nieświadome, bezbronne dzieci), innym razem skłócić, wzmóc pazerność na wątpliwe dobra, wszcząć wojnę, wywołać konflikt. Super Czaruś odgrywa istotną rolę w tym przedsięwzięciu.

Przetłumaczona na ponad 20 języków, czarująca i dość skomplikowna opowieść, której autorem jest Andri Snœr Magnason, z ilustracjami Aslauga Jonsdottira. To "interesująca parabola literacka zderzająca świat sytości i szczęścia z ciemnym światem bez słońca. Przedstawia ona problematykę dzieciństwa uwikłanego we współczesne wybory między "mieć" a "być".

Historia błękitnej planety
Andri Snær Magnason
ilustracje: Aslaug Jonsdottir
wydawnictwo EneDueRabe, Gdańsk 2014
liczba stron: 97

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...