12.02.2019

A little bit* of sunshine:)


Tak daleko? Tak gorąco? Tak blisko Afryki? Z dziećmi? Po co?

Wyspy mają w sobie to, czego w miejscu na lądzie nie poczujesz. Gran Canaria należy do grupy 7 hiszpańskich Wysp Kanaryjskich. Oddalona zaledwie sto kilometrów od Afryki kusi ciepłymi promieniami słońca i piaskiem z Sahary, kiedy u nas zimno, ponuro i szaro. Dla tych promieni, i kilku innych rzeczy warto tam zajrzeć, z dziećmi szczególnie.

Zaspokoić pragnienie bycia blisko bujnej roślinności (np. Jardín Botánico Canario Viera y Clavijo), jedynie tu spotykanych drzew smoczych, mierzyć się z wielkimi kaktusami zgromadzonymi z zakątków świata w urzekających parkach botanicznych, podziwiać rajskie kwiaty (Strelitzia reginae).










Chodzić, skakać, turlać się po rozkosznych wydmach Maspalomas. Kąpać się w Oceanie Atlantyckim, budować zamki na Playa de Ingles, złocistej miejskiej Las Canteras czy usypanej z piasków Sahary w Puerto Rico.





Wspinać się na szczyt Roque Nublo (1813). Zachwycać pięknem Pico de las Nieves (1949), Roque Bentaiga (1412) czy widocznym na pobliskiej wyspie najwyższym szczytem Hiszpanii - zatopionym w chmurach wzniosłym stratowulkanem Pico del Teide (3.718 n.p.m., 7.500 m od dna morza).





Zajadać migdałowe przysmaki w górskiej Tejedzie.


Odwiedzić Nuestra Senora del Pino w Teror. 


Słuchać dźwięku rozbijających się morskich fal.


Spacerować po Galdar ze słodkimi truskawkami w ustach. Poznawać dawne zwyczaje Guanczów i niezwykłą pozostałość - kolorową Cueva Pintada.



Oglądać zachód słońca przy Dedo del Dios, w porcie lub na plaży w Agaete. Wyłapywać wzrokiem skradające się ośmiornice, krewetki, inne morskie zwierzaki.





Zachwycać się pięknem towarzyskich delfinów, żółwi, nieśmiałego wieloryba.




Krążyć po ukwieconych uliczkach w Mogan.




Chodzić po wygasłym wulkanie Caldera de Bandama (kilometr średnicy, 200 m głębokości), ze wzniesieniem obok krateru (569 m n.p.m.).




Zobaczyć katedrę ze skał wulkanicznych w Arucas, kaskady i mozaiki w Firgas.


 
Odwiedzić Dom Kolumba w Las Palmas, zachwycić się pięknem katedry Santa Ana.


Smakować opuncje prosto z krzewów, owoce morza, słynne słone ziemniaczki w sosie mojo (papas arrugadas con mojo rojo/mojo verde), gofio escaldado (gęsty budyń z ziaren zbóż podawany z płatkami cebuli), kozie sery, dania z ciecierzycą w roli głównej (garbanzada, ropa vieja). I obowiązkowo pić gdzie się da zumo de naranja natural (świeżo wyciskany sok ze słodkich pomarańczy).






A wieczorami wspólnie przygotowywać kolacje polsko-hiszpańskie...

Wszystko po to, by co chwila wzdychać que bonito!, que preciosa!

 
A little bit* to ulubione słowa naszej koleżanki na różnorakie propozycje. I takiej skromności nam potrzeba:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...