Lato w pełni. ADHD naturalnie działa. Moc owoców, sezonowych warzyw i lodów napędza nas do wybryków. Między rowerem, jeziorem, lasem, chwilami odpoczywamy przy stole:)
Lato w pełni. ADHD naturalnie działa. Moc owoców, sezonowych warzyw i lodów napędza nas do wybryków. Między rowerem, jeziorem, lasem, chwilami odpoczywamy przy stole:)
Można pałać takim entuzjazmem do wycinania papieru, że samo wycinanie bardziej pochłania i angażuje niż samo granie czy naklejanie.
Ponieważ mamy za sobą długi czas chorowania, więc i siedzenia w domu. Kiedy energia wracała, trzeba ją było jakoś zagospodarować. Niektóre materiały są dostępne do pobrania po kliknięciu, innych trzeba poszukać, bo były pobierane dawno temu. Udanej zabawy przy stole:)
Szybko mijają kolejne dni i tygodnie. Brykanie, wycinanie, malowanie, klejenie, wyszywanie, układanie, sypanie brokatem. Mój przedszkolak jest energiczny, czasem przycupnie przy stole, żeby podziałać, coś pomalować czy wyciąć. A potem gania za kotem i śmieje się do rozpuku.
Dodawaj, odejmuj, wycinaj, naklejaj. Zimowe puzzle z uroczymi postaciami, śnieżynkami, zimową scenerią. To fajny sposób na wspólną pracę rodzeństwa. Ktoś lubi bardziej liczyć, ktoś wycinać, ktoś układać puzzle i naklejać:)
Śnieżynki w taką zimę jak ta zachwycają. Różnorodne, niezwykłe. A gdyby się nimi pobawić?
Najpierw trzeba je pobrać, wydrukować i wyciąć.
Zawsze w grudniu zamierzam zrobić więcej niż mi się udaje razem z dziećmi przy stole. Bardzo lubię ten czas, przygotowania ozdób, kartek, szkolne i społeczne akcje, do których możemy się przyłączyć. Lubię, kiedy pada śnieg i wszystko przykryte jest białą pierzynką. Lubię grudniowe zmiany, czas Bożego Narodzenia, budzącą się nadzieję, że nie wszystko stracone, że Ten, który przychodzi, znajduje jeszcze miejsce w zagłuszonym i przebodźcowanym świecie. Zadziwiająco długo nie dorobiłam się świątecznych ozdób, bo nigdy jednak nie zdążam ich kupić, a nasze kartony, które powinny mieścić ozdoby, wypełnione są rękodziełem:) Nie muszę być idealna:)
Zabawy z wykorzystaniem kartonu nic nie kosztują:) Regularnie wykorzystujemy je do różnego rodzaju prac i zadań specjalnych:) Rączki się usprawniają, dzieła powstają, wspólnie spędzony czas jest ekstra wykorzystany.
Kiedy udaje się uciec ze szponów chorób, są momenty na działania. Kredki, kleje, nożyczki, kartony, farby idą w ruch. Seria Mądrale dostarcza wielu pomysłów na zabawy i jest naprawdę fantastyczna, a kiedy kończą się tytuły, trzeba działać na inne sposoby. Takie pomysły bardzo podobają się 3-latce, skupiają jej uwagę, ćwiczą sprawność rączek, zajmują na chwilę, i oczywiście wymagają wsparcia osoby starszej. A niektóre pomysły z bibułą, Picassem, zgadywaniem, rybką z tuszem są wykorzystywane także przez starszaki.
Bohaterowie "Którędy do Yellowstone?" i "Ulicy Czereśniowej" polecają się do drukowania, wycinania, kolorowania, przerabiania na "puzzle". A skąd je wziąć?
Lubię, kiedy moi chłopcy bawią się na całego, mają jakiś pomysł, zbierają materiały i krok po kroku go realizują. Wyobraźnia na najwyższych obrotach, historie do przegadania, coraz to nowe warczenie, świstanie, wystrzały:) Nożyczki, taśma, kartony, mazaki w ruch. Czołgi, karabiny, walki, maski, tory wyścigowe, autostrady, wyrzutnie, domki dla kota. Nie wygrywają szkolnych konkursów plastycznych, bo robią wszystko we właściwym tylko sobie stylu:) Ale cieszy ich to i bawi, i tak jest ok.
Zeszyty w serii Akceptuję, co czuję, to kawał dobrej lektury do przepracowania z dzieckiem, ze swoją rodziną, kiedy pojawia się problem, kiedy chcemy coś ulepszyć, naprawić, zwyczajnie poćwiczyć, żeby wiedzieć więcej i lepiej rozumieć. W końcu chodzi o najważniejszą komórkę społeczną- rodzinę, panujące w niej relacje, ładowanie akumulatorów oraz zrozumienie złości i sposoby radzenia sobie z nią. O to, by lepiej się rozumieć i czuć we własnej skórze i we własnej rodzinie.

Świąteczne odliczanie i obliczanie rozkręciło się u nas na dobre. Pobierajcie, liczcie i twórzcie, bo zadania są ekstra, tzn. nam podobają się bardzo:)

Kto by pomyślał, że przed nami kolejne święta. Nauka w domu sprawiła, że dzieci nie mają sił i ochoty na dodatkowe działania. A może to wiek? Albo moje nieprzygotowanie, bo jak już w końcu coś znajdę w internecie i wydrukuję, to nie wiem, do której książki/teczki włożyłam:). Zaledwie kilka razy udało nam się zasiąść swobodnie przy stole, by wspólnie coś zdziałać przez moment, częściej w wolnych chwilach chłopcy tworzą według własnych potrzeb i pomysłów.




