25.08.2026

Triest, czyli nigdzie

To powieść tak nostalgiczna i smutna, z dużą ilością historycznych informacji, że aż trudno się ją czyta. A opowiada o zawieszonym między dzisiejszą a dawną Italią mieście Triest. Światem, który minął i nie wróci, jako wspomnienie autorki o życiu na pograniczu, bez dopasowania, zapuszczenia korzeni. 

 

Triest to miasto portowe na styku Morza Śródziemnego i Europy Środkowej, dawniej tygiel kulturowy i pozostałości po monarchii austro-węgierskiej, z klimatem coś pomiędzy Wiedniem a Włochami, "umarłym cesarstwem", melancholijne, wypełnione historycznymi sukcesami i upadkami. Urocze place, stare kawiarnie, stolica państwa Nigdzie, dla niewpasowanych, samotnych, którym trudno znaleźć swoje miejsce na ziemi. Gdzie od dawna zamieszkują napływowi ludzie, ze swoimi wyobrażeniami, może roszczeniami, sterowanymi operacjami przez zewnętrze systemy. Przestrzeń "nieistnienia", "słodkiej melancholii", tęsknoty za średniowiecznymi przekształceniami, wpływami bizantyjskimi, utraconą świetnością z czasów monarchii habsburskiej.

To „modelowe miasto Mitteleuropy” stało się przestrzenią współistnienia dla ludności słowiańskiej, włoskiej, żydowskiej i niemieckiej, dziś pewnie jeszcze bardziej urozmaiconej. Książka wydana przez wydawnictwo Czarne, nie jest ściśle reportaże, ani przewodnikiem. To raczej introspekcja, spojrzenie z dystansu, wspomnienie, trochę własnych odczuć, sporo historii. Może dzięki niej łatwiej wybrać się i zrozumieć to miasto podczas podróży, spotkania z kulturą włoską, słowiańską i habsburską. 

Triest, czyli nigdzie

Jan Morris, tł. Jarek Westermark

wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2026

liczba stron: 224

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...