Zemsta karalucha padła i na mnie, nie mogłam załadować zdjęć kilka razy:) W końcu się udało. Karaluchy to mściwe zwierzęta, i lepiej na nie uważać. Tylko rodzina Wieczorków wie, jak sobie z nimi radzić.
Rodzina Wieczorków jest niezwykle utalentowana, mama Eugenia, niezwykła wynalazczyni niezbędnych przedmiotów na potrzebę chwili sama jest nie raz zdumiona, że ma takie dzieci. "Urodziłam geniuszy", mówi. Syn Mirosław (rozumie co mówią zwierzęta i przedmioty), córka Bogumiła (prawa ręka rodziny) i Marcelina (kocha zwierzęta i czytanie książek), i niemowlę Duduś (słodziak w pieluszce). A w autobusie jadą też zwierzęta, równie uzdolnione i zasłużenie przygarnięte przez rodzinkę: pies As, kotka Aspiryna, chomik Alfred i świerszcz Anastazja. Tata Gerard Filip, kiedy trzeba przypina sprężyny do butów i skacze do sklepu po zakupy, entomolog, który pada ofiarą złośliwych karaluchów, kiedy niechcący zostaje pomniejszony przez swoją żonę. "Wszystkie robaki świata znają mojego męża", kwituje żona i jeszcze innym razem: "teraz zalety są większe niż on sam, więc wady wreszcie dochodzą do głosu":) Taka drobna uszczyliwość pomimo wielkiej czułości:)
Historia opiera się na tym, że rodzina mieszka i podróżuje autobusem. Mama potrafi wszystko w nim naprawić, urządzić, dostosować do rodzinnego życia. Ma przy tym dużo ciepła i zrozumienia dla swoich bliskich i dobrze się bawi, kiedy pojawiają się kolejne wyzwania, kłopoty, nieoczekiwane zdarzenia z policjantem Kisielem. Raz potrzebują frizjera, żeby dzieci mogły pojeździć na łyżwach, innym razem petityzatora do zmniejszania rzeczy, potem maksymalizera czy inwizybilatora, żeby skutecznie uciec od pościgu policji, spidyzatora, żeby szybciej dostać się do Kolumbii. Bo trzeba wiedzieć, że "Tata płynie do Kolumbii i w Kolumbii jest ukryty skarb!", więc z chwilowej podróży autobusem robi się niezła wyprawa przez ocean. Tym bardziej, że "im bardziej ojca szukała, tym bardziej go tam nie było", a potem okazało się, że nieborak jest mocno eksploatowany w pracy dla bandy karaluchów:). Dzieje się dużo. Jest wesoło. Ilustracje Bartka Brosza tętnią energią i wyobraźnią. Trzeba przyznać, że aby poruszać się w takim składzie na niewielkiej przestrzeni, potrzeba dużo dystansu do siebie, odwagi, pomysłowości, dobrej energii, żeby nie zwariować. Bohaterom wychodzi to znakomicie.
Autorka puszcza też oko do rodzica i umiejętnie bawi słowami, choćby "okropnym przejęzyczeniem taty" o pozbyciu się dzieci, czy jego wadach i zaletach, albo dumie mamy nad swoimi pociechami. Książkę czyta się z uśmiechem i niedowierzaniem. Ilość rysunków skutecznie ułatwia 300 stron lektury.
Zemsta karalucha, seria: Tata w tarapatachJustyna Bednarek, il. Bartek Brosz
wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2025
liczba stron: 304

.png)
.png)
.png)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz