08.12.2014

Kto straszy, Albercie?


Temu, kto kiedykolwiek czytał Alberta Albertsona, nie muszę chyba mówić, że kolejna seria wydarzeń i relacji Albert-tata są niebanalne. Seria książek o Albercie jest tłumaczona na 30 języków, co oznacza tylko jedno: kiedy weźmiemy do ręki którykolwiek tytuł Gunilli Bergström (autorka i ilustratorka, która była nagradzana za znakomite ukazywanie świata z perspektywy dziecka), nie pozostaniemy wobec niego obojętni. Oczywiście jedne mogą nam się podobać mniej, inne bardziej, jedne są mniej normalne, inne trochę dziwne...

"Kto straszy, Albercie?" to książka, w której Albert nie wierzy w duchy, ale są chwile, kiedy o tym zapomina. Każdemu to się może przecież zdarzyć, zwłaszcza kiedy jest sam, albo musi iść do ciemnej piwinicy, czy na strych, gdzie słychać szelesty, świsty i pohukiwania. Tata Alberta w takich sytuacjach jest jak pomysłowy Dobromir: "Jakie tam duchy!?... Następnym razem, kiedy coś takiego przyjdzie ci do głowy, powiedz sobie taki wierszyk: Zgiń, przepadnij, wstrętny duchu, bo cię przecież nie ma!". Nie pomaga? Powtórz to kilka razy, a na pewno przestaniesz o nich myśleć, no chyba że jeszcze intensywniej będziesz miał je w głowie:)

Podczas radzenia synowi, jak poradzić sobie ze strachem, tata wylewa dzbanek z kawą na obrus, serwetkę, sweter i koszulę. A potem musi to wszystko zaprać, rozwiesić na balkonie. Jego wskazówki rzeczywiście działają i pomagają synowi oswoić się z ciemną piwnicą, ale na balkonie duchy nie chcą zniknąć!! 
Ha ha, syn nie jest przecież mniej pomysłowy niż jego tata. Obmyśla plan, jak zrobić dowcip tacie? "Tato, duch tu cały czas jest!.. tu jest pełno duchów, które nie mogą odejść, bo są uwięzione... nie mogą odlecieć, bo są przypięte klamerkami... -Ach, takie duchy nie znikają od mojego zaklęcia. Nic sobie z niego nie robią. Bo to nie są żadne duchy. Tylko..."

Dziecko wrażliwe, nieprzyzwyczajone do strachów może na początku bać się wymownych ilustracji. Jednak po pierwszym zapoznaniu z treścią podchwytuje szybko wierszyk, a śmiech taty i syna na zakończenie i twierdzenie, że duchy znikają, duchy nie istnieją, utrwala się i pomaga pokonać swoje strachy. Przynajmniej niektóre:) Nie ma się więc czego bać.
Kto straszy, Albercie? 
Kto straszy, Albercie?
tytuł oryginału szwedzkiego: Vem spökar, Alfons Åberg?
Gunilla Bergström
wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2014
liczba stron: 32

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...