04.12.2014

Aleksandry Gumowskiej relacje z miejsc odległych


Jako antidotum na "Holyfood" Szymona Hołowni polecam "Seks, betel i czary" Aleksandry Gumowskiej. Badania antropologiczne Aleksandry Gumowskiej skrzętnie i gładkim językiem zostały opisane w „Seks, betel i czary". Autorka wyruszyła śladami Bronisława Malinowskiego, aby porównać życie seksualne dzikich sprzed niemal stu laty, z tym, co teraz dzieje się na Wyspach Pacyfiku. Społeczność Trobriandczyków obserwuje wielu antropologów i pseudonaukowców z całego świata. Odwiedzają ich też seksturyści, którzy chcą doświadczyć tego, co udało im się przeczytać.

To miejsce niezwykłe: szaropiaskowe dachy z wysuszonymi liśćmi pandanusa, ściany plecione z suchych liści bananowca, ciemnozielone palmy, rododendrony, oleandry, hibiskusy, mangowce, bananowce, pomelo, papaje, jasnozielone trawy. Świat bez prądu, gazu, kanalizacji, linii telefonicznych (choć telefony komórkowe coraz częściej mieszkańcy posiadają, niekoniecznie działają). To tropikalne wyspy z hałaśliwymi cykadami i papugami. Nie ma tygrysów, czy innych drapieżników, były podobno krokodyle i miniaturowe kangury, ale dawno temu. Relacje z życia plemion autorka skupiła wokół trzech głównych zagadnień. Pierwsze: seks. Drugie: orzech betelu. Trzecie: magia.

Seks towarzyszy mieszkańcom wysp zawsze i wszędzie. To wpisane jest w ich kulturę i charakterystyczne tylko dla nich. Dozwolony od 14-15 roku życia, niczym nieskrępowany, nie obwarowany zasadami moralnymi, z jak największą ilością osób płci przeciwnej, co powoduje uznanie lokalnej społeczności. „Masz seks z wieloma dziewczynami - jesteś mężczyzną". Dla 18-latka „Seks z dziewczynami jest bardzo słodki. Jak trzcina cukrowa".

Wstyd przecież kochać jedną osobę, no chyba że to już mąż czy żona, tu obowiązuje dyscyplina, a wykryta zdrada jest surowo tępiona i karana. Z seksu, potu i magii rodzą się dzieci. Wódz ma ośmioro dzieci z jedną kobietą, pięcioro z drugą. Z każdego dziecka się cieszy, każdemu jest w stanie zapewnić byt, głównie dzięki uprawom i pracy w ogrodzie, oraz darom składanym przez bliskich i sąsiadów. Ogólnie dzieci rodzą się tu często i są wielką radością, piersią mamy karmione do roku czy dwóch. Porody odbywają się niemal w 100% naturalnie, w domu lub na łonie natury, tylko czasem kobieta ma nakaz dotarcia do szpitala, jeśli wcześniej zgłaszała się na badania i te wykazały jakieś problemy. Małżeństwo bez dzieci nie istnieje. A podobieństwo dzieci do siebie jest wstydem dla ojca, bo oznacza, że mało włożył serca w ich wychowanie, niewłaściwie je uformował albo wychowywały się bez ojca.
Populacja cały czas rośnie, wioski są regularnie zaludniane nowymi członkami. Istnieją obawy, że zostaną przeludnione. Już lasy są coraz mocniej karczowane, brakuje środków do życia. Za czasów Malinowskiego na Kiriwinie żyło 8,5 tysiąca mieszkańców, w 2000 roku 38 tysięcy! Mieszanie się ludzi między miejscowościami jest tępione, a osoby przekraczające normy są bite lub zabijane.
Magia miłości, bo o tej najwięcej, jest tak silna, że przyciąga nie tylko mieszkańców do siebie, ale i turystów, seksturystów, ludzi uzależnionych od seksu, chorych, dokonujących gwałtów, kazirodztwa.

A co z antropologami, którzy zamieszkują na wyspach, by obserwować Trobriandczyków? B. Malinowski zostawił po sobie wiele różnych zapisków, podobno miał różne doświadczenia, również homoseksualne (ze Stanisławem Ignacym Witkiewiczem). 
Orzech betelu podarowany komuś to znak, że chce mieć z tą osobą coś wspólnego, przyjaźnić się, czy kochać. Używka z rzutego orzecha staje się afrodyzjakiem. Betel jest dawany w podziękowaniu za seks. Przechowywany przez mężczyzn z przeznaczeniem dla kochanek, a ukrywany przed siostrami, które też chętnie by posmakowały. Kochanka musi wiedzieć jaką ilość betelu ma mężczyzna, bo to świadczy o jego zamożności. Nawet żonie wypada podziękować raz na jakiś czas i do tego też służy betel. Bez betelu niektórzy nie byliby w stanie rano wstać, rozmawiać, otwierać się na innych. To tak jak z innymi używkami, do których organizm się przyzwyczaja. Można go starkować na proszek i wrzucać prosto do ust. Mocny i cierpki smak paraliżuje co wrażliwsze kubki smakowe.

Magia służy każdej sferze życia, ziółka stosowane są na płodność, na zakochanie. Czarownice według Trobriandczyków istnieją, wyglądają jak inni mieszkańcy. Mogą przybrać wygląd kogokolwiek z bliskich czy dalekich, aby wystraszyć czy zaszkodzić. Boją się ognia i rożnego rodzaju roślin, które należy przy sobie nosić, żeby je odstraszać. Czarownik odpowiednio przygotowany para się czarną magią, ma specjalny zestaw olejków i mikstur. Może pomóc lub zaszkodzić - rzucić czar na kobietę w połogu czy całą rodzinę. Duchy mogą się łatwo obrazić, kiedy ludzie działają w sposób niezgodny zasadami przyjętymi w kulturze danej społeczności. Na szczęście lub nie, dotarli tam chrześcijanie z nauką w Boga, i nie wszyscy już wierzą w czarownice. Nabożeństwa są niezłą imprezą, na której nowi wyznawcy Boga tańczą, śpiewają, klaszczą, wpadają w trans, szepczą modlitwy, krzyczą Alleluja. Magia powstrzymuje ich przed byciem chrześcijanami na 100%.
Z niezwykłym zapałem i obrazowością autorka opisała tę odległą nam kulturę. Polecam serdecznie.  
Seks, betel i czary. Życie seksualne dzikich sto lat później
Aleksandra Gumowska
Seks, betel i czary
wydawnictwo Znak Kraków 2014
liczba stron: 320
fot. ze strony: polskie radio.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...