17.12.2015

Wojna nie ma w sobie nic z kobiety

"Marzyłam o tym, by dożyć 18 urodzin"! "Nie wiadomo skąd brało się nowe siły". Wstyd było się przyznać, że cekaem ciężki, że buty o trzy numery za duże, że mundur we krwi ociera ciało do mocnych ran. Że wszy są na każdym milimetrze ciała i ubrania. Żeby tylko pocisk nie rozerwał nogi, nie pokaleczył twarzy. Trzask, huk, trzęsienie, wszechogarniający hałas. Byłyśmy jak kamikadze, "ale zwycięstwo liczyło się bardziej niż nasze życie". 20 milionów ludzkich istnień zapłaciło za to zwycięstwo! Ziemia spustoszona, przesiąknięta krwią, która "na śniegu pachnie wyjątkowo mocno". Nawet psy i koty zostały wyjedzone, konie okrutnie wybite, ptaki wystrzelane. Kolejne pojawiły się na niebie dopiero po kilku latach.

Matki nie poznają swoich córek, wstydzą się, kiedy wracają do domu w trakcie wojny. Służba ojczyźnie jest jedynym słusznym wyborem, niezależnie od tego czy córka ma 16 czy 18 lat, niezależnie od wzrostu, wagi, umiejętności. Iść na front, zrzucać bomby, podtrzymywać na duchu innych, strzelać do każdego wroga, dowodzić, rozbrajać miny, leczyć rannych, dźwigać trupy, mieszkać w okopach, spać na śniegu, podwieszać pod samoloty 400 kilogramowe bomby.

Czasem mężczyźni nie mogą uwierzyć, że takie ładne, takie młode dziewczyny zgłaszają się na wojnę, że pną się tak szybko, że są tak dobre, że wykonują swoje obowiązki nie gorzej niż oni. Przed wojną nie umiały na rowerze jeździć, a teraz kierują traktorem, czołgiem czy samolotem. Wykonują inne fukcje niż bycie żoną, matką, damą, kobietą.

Choć ojczyzna jest najważniejsza, zdarzają się miłości, śluby "uszyłam suknię ślubną z bandaży", znalazłam chłopaka na froncie, a potem wspólnie z nim walczyłam do śmierci. Żołnierze bywali ciepli i opiekuńczy, ale i ustawiali się w kolejce, gwałcili Niemki całą noc.

Dzieci umierają z głodu, proszą matkę o jedzenie. Nastia nie wytrzymała napięcia, "powiesiła się na czarnej jabłoni w swoim ogrodzie. A dzieci stały koło niej i prosiły jeść". Pociąg zatrzymał się, dzieci zaczęły uciekać przed bombami, niemieckie czołgi nie pozostawiły po nich śladu. Grupa partyzantów na bagnach: dziecko głodne, niedawno urodzone, "matka sama głodna, mleka nie ma, dziecko płacze. Niemcy tuż obok... Z psami... Jak psy usłyszą to zginiemy wszyscy. Cała grupa. Trzydzieści osób. Zapadła decyzja. Nikt nie umie przekazać rozkazu dowódcy, ale matka sama się domyśliła. Zanurza zawiniątko z dzieckiem w wodzie, długo trzyma...". "Wojna, ja w ciąży, zrobiłam skrobankę. Jak tu rodzić? Dokoła łzy. Jak tu rodzić, kiedy wokoło śmierć?"

A po wojnie? Wspominanie, skrywanie całego bólu w sercu, bo nie sposób o tym mówić, a i "nie wolno opowiadać wszystkiego", bo tortury czekają, (np. niemiecki maniciure, krzesło elektryczne, wykręcanie kości, oczywiście nago, dla większego upodlenia). Więzienie, albo przynajmniej nakaz męża, żeby się nie użalać, mówić o faktach, a nie jakichś tam uczuciach. Dopiero wtedy ból ciała wychodzi i dopada każdą jego część. Psychika albo się odbuduje i wróci do normy, albo do końca życia koszmary będą dręczyć w nocy, a przeżycie choćby jednego dnia bez wspomnień i skojarzeń będzie marzeniem niedoścignionym. "Zostaliśmy wygnani z wielkiej przeszłości w nieznośnie małą teraźniejszość". Niskie emerytury, ból, bieda. "Zabijałam, teraz modlę się za ich dusze, przychodzą do mnie we śnie, zabici, patrzą na mnie".
Schłopczałych wycieńczonych dziewczyn nikt nie chce. Niektóre są tak zmienione, że najbliższa rodzina ich nie poznaje. "To nie jest kobieca sprawa nienawidzić i zabijać. Nie nasza". Innym lekarze radzą rodzić dużo dzieci, żeby z każdym porodem nabierały nowych sił, regenerowały organizm. Tylko, że niektóre przestały być kobietami na wiele lat. Strach i ból zatrzymał funkcje organizmu. Siwe 20-latki po kilkunastu czasem nieświadomych zawałach. "Wstręt do spodni" i czerwonego koloru. I pytanie: dlaczego Niemcy walczyli? Przecież żyło im się tak dobrze.

Opowieść głosów, niepowtarzalny styl wypracowany na podstawie setek wywiadów. Codzienna sowiecka rzeczywistość przed, po i w trakcie wojny ukazana dzięki setkom rozmów z kobietami. Z kobietami, które w końcu mogły komuś powiedzić o ścinaniu warkocza, noszeniu męskiej bielizny, swoich odczuciach. "Na całym bożym świecie nie mam nikogo. Dziękuję ci, że przyszłaś".

Takiej wojny nie znałam, mam zgryzione wszystkie skórki w buzi i przy paznokciach. Wypożyczyłam kolejną książkę autorki o dzieciach wojny, nie wiem, czy dam radę... Może na czas świąt zostawię:)
 
Swietłana Aleksiejewicz
Wojna nie ma w sobie nic z kobiety
tytuł oryginału: У войны не женское лицо
wydawnictwo Czarne, Wołowiec, 2010
liczba stron: 352

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...