Lotta ma pięć lat, spędza czas z mamą w domu, kiedy starsze rodzeństwo jest w szkole, a tata w pracy. Lubi wspólne śniadania z mamą i czas spędzany razem. "Jakie to szczęście, że mam moją małą Lottę. Tak, jakie to szczęście, że mnie masz - odpowiadała zwykle Lotta". Ale nie dziś, kiedy wstała lewą nogą, "przyśniło jej się coś, co zupełnie jej się nie podobało". Kiedy ma założyć drapiący sweter i kiedy mama nie ustępuje tylko prosi o przebranie się i wyciszenie w swoim pokoju.
Lotta ma tego dość. Jest tak zła, że tnie sweter nożyczkami. A potem zostawia wiadomość i wyprowadza się z domu. Co prawda nie daleko, do sąsiadki pani Berg. Do jej rupieciarni, którą trzeba najpierw uporządkować. Ale która skrywa niespodzianki, lalę, serwis do zabawy, łóżeczko. Lotta może samodzielnie zarządzać gospodarstwem, i wcale nie sprawia jej to trudności. Porządkuje, sprząta, dostaje gotowe jedzenie (wciąga je w koszyku na sznurku). Wszytko gra, tylko jak się zmierzyć z wieczorną ciemnością?
Rodzice z wyrozumiałością i bez zbędnego pouczania obejmują ją troską i zapewniają o swojej miłości. Stęsknili się za małą ukochaną Lottą i chętnie przyjmą ją z powrotem pod swój dach. "Wiesz co, tam w domu mamie jest tak smutno, że mogłabyś chyba wrócić do domu przynajmniej na Boże Narodzenie? - Ja chcę do domu teraz!" To ładnie napisane opowiadanie, z niezwykłymi kreacjami dziecięcymi, zrozumieniem świata dzieci przez mądrych czułych dorosłych. Z ilustracjami Ilon Wikland.
Lotta z ulicy Awanturników, t. 2
Astrid Lindgren, il. Ilon Wikland, tł. Maria Olszańska
wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2003
liczba stron: 58





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz